-Czemu zostawiliśmy dziewczyny same? - zapytałam
-To one nie szył za nami? - zdziwił się Lou
-Nie nie szył, zostały na dole. - powiedziałam
-Hmm wiesz nie chce mi się teraz ich wołać ani iść po nie- rzekł
-Ok , to co robimy?
-Wiesz ja jestem już trochę śpiący ale możemy pogadać czy coś - powiedział
-To jak chcesz prześpij się w moim łóżku a ja pójdę na dół nie będę cię męczyła.
-Nie wolę żebyś została tu ze mną - odparł z uśmiechem
-Ale nie powinnam - wstałam z łóżka
-Proszę zostań - nalegał
-No dobra ale śpię na fotelu - powiedziałam i poszłam usiąść na fotel .
-Nie to ja śpię na fotelu a ty w łóżku. - rzekł Mrs. Carrots
-Nie ma takiej mowy jesteś moim gościem i nie pozwalam ci spać na fotelu.
-Ale ja nie jestem takim dupkiem żebym spał sam w wielkim łóżku jednocześnie pozwalając ci spać na fotelu.
-Mi nic się nie stanie jeśli prześpię się na fotelu nie na łóżku- odparłam.
-Ja śpię na fotelu a ty na łóżku i koniec kropka. - powiedział Tommo
-Tomlinson zaraz skopię ci dupę jeśli się nie uspokoisz! -krzyknęłam
-Możesz skopać ale ja i tak nie odpuszczę i w końcu będziesz spała na łóżku .
-Nie nie będę dobranoc.- powiedziałam kładąc głowę na oparciu fotela
Po chwili poczułam jak Lou bierze mnie na ręce.
-Idioto! Puść mnie w tej chwili! - krzyczałam
-Nie , dopóki nie będziesz spała w łóżku.
-Puść albo się obrażę- powiedziałam
-No dobra- odparł smutno i postawił mnie na ziemię.
-Nie smutaj - pocałowałam go w policzek i wróciłam na fotel.
-To ja w takim razie śpię pod drzwiami - rzekł nadal smutny
-Ej nie wygłupiaj się
-Śpij w łóżku proszę - błagał
-Ale ty też masz spać w łóżku, bo głupio będę się czuła jak ty będziesz spał pod drzwiami lub na fotelu.
-Jeaah!! - krzyknął Boo Bear
-Idiota. Choć spać - powiedziałam kładąc się na łóżku .
-Dobra - odparł i szybko położył się koło mnie.
Przytuliłam się do Lou co bardzo mu się spodobało.
-Chyba się nie obrazisz? - spytałam niepewnie.
-Oczywiście że nie , możesz się do mnie przytulać kiedy tylko chcesz- powiedział całując mnie w nos.
-Jak stare dobre małżeństwo zaśmiałam się i wtuliłam w jego klatę .
-Dobranoc marcheweczko - powiedział swoim słodkim głosem
-Dobranoc uśmiechnęłam się i przykryłam nas kołdrą .
*RANO*
Otworzyłam oczy i ujrzałam leżącego koło mnie Lou.
Otworzyłam oczy i ujrzałam leżącego koło mnie Lou.
-Już nie śpisz?- zapytałam przecierając oczy.
-Już? Jest godzina 12 jak dla mnie to późno
-To mogłeś iść do domu , a nie tracisz czas - uśmiechnęłam się .
-Nie traciłem czasu. Ciekawie jest się tak wpatrywać w ciebie kiedy śpisz.
-Pewnie wyglądam okropnie - powiedziałam i poszłam do łazienki się ogarnąć.
Po 20 minutach wróciłam umyta i ubrana do pokoju.
-Wygodne masz to łóżko wiesz? - zapytał Lou
-Wieem, wieem bo w końcu moje -zaśmiałam się.
Lou przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
-A to co? - zapytałam gdy już się ode mnie odkleił.
-Buzi na dzień dobry - odpowiedział .
-Idiota- odparłam i pocałowałam go w polik.
-Twój - powiedział a ja zaczęłam się śmiać.
-Masz poczucie humoru Lou
-Ja po prostu stwierdzam fakty - powiedział
-Chciałabym - uśmiechnęłam się i zeszłam na dół.
Na kanapie ujrzałam śpiące Lott , Fizzy oraz Natt. Udałam się do kuchni gdzie usmażyłam naleśniki. Nagle poczułam na swoich plecach dotyk Lou. Odwróciłam się i uśmiechnęłam do niego.
-O co ci chodziło z tym chciałabym? - zapytał
-No że jesteś mój , a zresztą nie ważne - powiedziałam wyciągając talerze z szafki. Nakryłam do stołu i zaczęliśmy zajadać się naleśnikami.
-Budzimy dziewczyny? -zapytał poruszając śmiesznie brwiami.
-Możemy ale mam lepszy pomysł - powiedziałam wydostając się z objęć Lou. Podeszłam do lodówki , wyciągnęłam z niej bitą śmietanę i pobiegłam do salony gdzie spały dziewczyny.
-Co to? - marudziła ledwo przytomna Nat.
-Pobudka!
-Jezu ty już nie masz co robić ? - zapytała wkurzona.
-Nie- uśmiechnęłam się cwaniacko i podbiegłam do Louisa który psikał śmietaną Lott i Fizz.
-Dobra koniec bo coś widzę niektóre osoby nie mają dziś zbytnio humoru. - powiedziałam biorąc butelkę z rąk bruneta.
-Ej nie bierz - tupnął nogą jak małe dziecko.
-Co to? - marudziła ledwo przytomna Nat.
-Pobudka!
-Jezu ty już nie masz co robić ? - zapytała wkurzona.
-Nie- uśmiechnęłam się cwaniacko i podbiegłam do Louisa który psikał śmietaną Lott i Fizz.
-Dobra koniec bo coś widzę niektóre osoby nie mają dziś zbytnio humoru. - powiedziałam biorąc butelkę z rąk bruneta.
-Ej nie bierz - tupnął nogą jak małe dziecko.
-Spokojnie kupie ci kredki - zaśmiałam się
-Wolę buzi - powiedział z cwaniacką miną.
-Haha , ty to masz marzenia - powiedziałam i poszłam do kuchni.
Po chwili przybiegł Lou.
-Dawaj tą śmietanę albo chcę buzi ! - krzyknął
-Ani tego, ani tego nie dostaniesz -powiedziałam chowając śmietanę do lodówki.
-No weź no proszę - błagał
-Nic z tego
-Proszę - uklęknął przede mną .
-Policzek - powiedziałam .
-Nie! No proszę - złapał mnie za rękę.
-Jeszcze ktoś wejdzie do kuchni i pomyśli że mi się oświadczasz!
-Jeśli chcesz tego uniknąć to zgódź się- rzekł z uśmiechem
-No dobra
-Ale nie tutaj - dodałam a po chwili do kuchni weszły dziewczyny.
-Ratujecie mi życie! - krzyknęłam.
-Wolę buzi - powiedział z cwaniacką miną.
-Haha , ty to masz marzenia - powiedziałam i poszłam do kuchni.
Po chwili przybiegł Lou.
-Dawaj tą śmietanę albo chcę buzi ! - krzyknął
-Ani tego, ani tego nie dostaniesz -powiedziałam chowając śmietanę do lodówki.
-No weź no proszę - błagał
-Nic z tego
-Proszę - uklęknął przede mną .
-Policzek - powiedziałam .
-Nie! No proszę - złapał mnie za rękę.
-Jeszcze ktoś wejdzie do kuchni i pomyśli że mi się oświadczasz!
-Jeśli chcesz tego uniknąć to zgódź się- rzekł z uśmiechem
-No dobra
-Ale nie tutaj - dodałam a po chwili do kuchni weszły dziewczyny.
-Ratujecie mi życie! - krzyknęłam.
*************************************************
Rozdział 7 = 3 komentarze <3
No proszę oglądalność jest duża ale nikt nie komentuje no .. ;<
Rozdział 7 = 3 komentarze <3
No proszę oglądalność jest duża ale nikt nie komentuje no .. ;<
super czekam nn
OdpowiedzUsuńi zapraszam do mnie