Liczba wyświetleń bloga

sobota, 30 czerwca 2012

Rozdział 9

Odłożyłam telefon na półkę i udałam się do sklepu po alkohol i coś do jedzenia . Po jakiś 30 minutach wróciłam do domu z zakupami. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć.
-Cześć piękna - przywitał się ze mną Lou. 
-Hej - uśmiechnęłam się do niego . 
-Cześć jestem Harry - nagle koło Lou pojawił się loczek, a za nim kolejni chłopcy . Liam , Niall i Zayn przywitali się ze mną i udaliśmy się wszyscy do salonu. 
-Ej Claudie bo jest sprawa - zaczął Niall . 
-Lodówka jest tam - zaśmiałam się i wskazałam palcem na lodówkę . 
-Skąd wiedziałaś? - zapytał zdziwiony. 
-Jestem waszą fanką 
Horan poszedł do kuchni po coś do jedzenia a ja zostałam w salonie z resztą . 
-Zagramy w butelkę? - zapytał Harold . 
-Mi pasuję - powiedziałam 
-A masz coś mocniejszego do picia?? - zapytał Malik . 
-Jasne już przyniosę - poszłam do kuchni a po chwili wróciłam z paroma butelkami piwa. 
-To kto zaczyna kręcić?? - zapytał Liam.
-Ja! - krzykną Lou i zaczął kręcić butelką . Wypadło na Nialla. 
-Pytanie czy wyzwanie? 
-Wyzwanie - odparł blondyn . 
-Hmm pocałuj Liama w usta - zaśmiał się szyderczo . Horan podszedł do Liama i szybko pocałował go w usta . Usiadł z powrotem na swoje miejsce i zaczął kręcić butelką. Wypadło tym razem na Harrego.
-To ja chcę wyzwanie - powiedział loczek.
-Co by tu .. o już wiem powiedz Lou że go nie kochasz - rzekł Nialler.
-Że co??!! - oburzył się Harry.
-To co słyszałeś, dalej powiedz mu to - poganiał go blondynek.
Harold podszedł do Lou i niechętnie powiedział mu że go nie kocha. Louis zaczął udawać że płaczę.
-Ja już będę się zbierał pa - powiedział Liam.
-Pa - przytuliłam go .
-To kto teraz?? - zapytał Zayn biorąc łyk piwa.
-Jaa! - krzyknęłam
-Pocałuj Lou , ale to nie ma być zwykły pocałunek . Namiętny  trwający 5 minut - zaśmiał się Harry.
-Emm 5 minut?! - zdziwiłam się .
-Tak - odparł
Usiadłam Louis'owi na kolanach .
-Dalej! - krzyknął Niall.
Przybliżyłam swoją twarz do jego . Lou również się przybliżył. Lekko musnął moje usta. Ja oddałam pocałunek a po chwili zwykłe całusy przerodziły się w namiętny pocałunek. Boo bear jedną ręką jeździł po moich plecach a mnie przechodziły przyjemne dreszcze. Nasze języki walczyły ze sobą o przetrwanie. Włożyłam jedną rękę pod jego bluzkę . Nagle usłyszeliśmy  głos Harrego :
-Ej czas się skończył! Możecie już przestać! Louis nie zdradzaj mnie!
My olaliśmy to i nadal się całowaliśmy. Loui nie przerywając pocałunku wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju. Bardziej wpił się w moje usta i ułożył mnie na łóżku. Odessał się ode mnie i szepnął mi na ucho :
-Kocham cię
-Ja ciebie też - powiedziałam  i lekko musnęłam jego usta.
-Na serio? - zapytał uradowany.
-Tak - odparłam i znów go pocałowałam . Lou oddał pocałunek .
-Zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał z bananem na twarzy.
-Emm wiesz .. oczywiście - rzekłam i mocno się w niego wtuliłam.
-Schodzimy na dół kochanie?
-Tak chodź - złapałam go za rękę i zeszliśmy do salonu.
-No w końcu są- zaśmiał się Malik.
Poszłam do kuchni po piwo .
Poczułam nagle jak ktoś przytula mnie od tyłu
-Masz marchewki? - to był Lou.
-Tak gdzieś w lodówce są - wzięłam łyk piwa.
Chłopak podszedł do lodówki i zaczął szukać w niej pomarańczowego warzywa .
-Nie ma - powiedział smutny
-Peszek , jakoś będziesz musiał przeżyć bez zjedzenia ich - zaśmiałam się .
-Ej , ej jedziemy do sklepu! - krzyknął i mnie pocałował.
-Chłopaki! My jedziemy do sklepu - powiedziałam gdy znaleźliśmy się w salonie.
-Ale jest godzina 1:03 sklepy są pozamykane - rzekł Zayn.
-Całodobowe?!
-No ale tutaj w pobliżu żadnego nie ma- powiedział Niall .
-No i?! My znajdziemy gdzieś jakiś - zaśmiałam się .
-To kupcie też piwo bo się kończy - rzekł Harry.
*********************************************
Chociaż jeden komentarz dodajcie jeśli to czytacie!! Proszę (: Dla mnie to bardzo dużo a was to przecież nic nie kosztuję .. 

Oooo  1,000 wejść *____________________*  dziękuję <3333333333 A tak ogl pisać jeszcze to opowiadanie??? :D ~Martha

wtorek, 26 czerwca 2012

Rozdział 7.

- Ratujecie mi życie - krzyknęłam .
- Co się stało? - zapytała Nat.
- Przekupuje mnie całusami Ten zły człowiek - pokazałam palcem na Lou i zaczęłam się śmiać.
- Całusami? Czy ja o czymś nie wiem? - zapytała przyjaciółka.
- Ee nie , nie jesteśmy razem jeśli o to ci chodzi - powiedziałam zdziwiona .
- Spoko, spoko - odparła siadając przy stole. 
- Idę do ogrodu idzie ktoś ? - zapytałam .
-Ja! - krzyknął Loui. 
- tak myślałam - wywróciłam oczami i poszłam do ogrodu .- Ej a za mną to nie łaska poczekać kotku - zapytał Lou siadając koło mnie na trawie.
- Ja ci dam kotku - usiadłam na nim i zaczęłam go gilgotać .
-Ej no wez czy haha przestań - mówił przez śmiech.
- Dobrze , będzie gorzej - wstałaś i pobiegłaś po węża ogrodowego . Po chwili stałaś już nad Lou cwaniacko się uśmiechając.
- No nie co ja takiego zrobiłem?? - zapytał.
 Nie odpowiedziałam mu tylko zaczęłam go pryskać wodą. 
Lou szybko wstał i zaczął uciekać, a ja go gonić a przy tym pryskać wodą.
Po paru minutach role sie odwróciły i to Lou zaczął lać mnie wodą. 
- Lou idioto ! - krzyczałam na niego .
- Tak slucham? - zapytał nie przestając mnie pryskać
- Przestań ! Pocałuję cie ale przestań! - darłam się i uciekałam .
- Ale na pewno? - upewnił się nadal mnie pryskając.
-Jak nie przestaniesz to nie ! - wywaliłam się i zaczęłam się śmiać .
- Okej - powiedział Lou wyłączając wąż. Poszedł do mnie i przez przypadek poślizgnął się na kałuży . Spadł na mnie :
-Ała! - wrzasnęłam i zaczęłam się jeszcze głośniej śmiać . 
-Haha przepraszam żono moja - rzekł Lou również się śmiejąc. 
-Zabiję cię idioto!
-No kochanie ale nie chciałem - chłopak nie mógł już wytrzymać ze śmiechu. 

-Ja ci dam kochanie! Pożałujesz! - przewróciłam Lou i teraz to ja leżałam na nim. Zaczęłam go gilgotać. 
-Hahaha nie no ja już nie wytrzymam! - śmiał się w niebo głosy . 
-No to masz problem - wystawiłam mu język i przestałam go gilgotać . 
-Teraz to ty pożałujesz kotku - rzekł Lou 
-O nie ! Lou nie głupiego! Proszę! - krzyczałam .
Nie odpowiedział, zaplótł palce w moje włosy i namiętnie pocałował. 

-Tak miałam pożałować? - zapytałam gdy skończył mnie całować. 
-Nie pocałowałem cię z innego powodu. A pożałujesz tak . - rzekł Lou.
Pobiegł do domu a za chwilę przyleciał z powrotem z bitą śmietaną w ręce. 
-Loui jeśli to zrobisz to się do ciebie więcej nie odezwę - powiedziałam wstając z ziemi. 
-No weź ty to mnie możesz gilgotać a jak ja coś mam zrobić to od razu foch? -zapytał smutny .
-Oj no - wzięłam mu bitą śmietanę z ręki i wysmarowałam mu nią usta.
-Teraz musisz mi to zlizać - powiedział cwaniacko się uśmiechając . 

Zlizałam mu to delikatnie językiem i zaczęłam się śmiać. 
-Już
-No dziękuję kochanie -odparł i musnął moje usta. 

-Weź mnie nie całuj- wystawiłam mu język . 
-Dlaczego? - zapytał spuszczając głowę w dół. 
-Ej ale nie smutaj . Dlaczego? Ee no bo masz dziewczynę chyba no nie? - wiedziałam, że nie ma , ale musiałam coś powiedzieć . 
-Ja dziewczynę? Haha humor ci się dzisiaj trzyma skarbie. Która by mnie chciała? 
-A na przykład taka Claudia - uśmiechnęłam się i poszłam . 
-Ej ej kotku! - zatrzymał mnie Lou . 
-Ee co? - spytałam zdziwiona. 
-Claudie tak?? - zapytał łapiąc mnie w tali. 
-Tak Claudie - odparłam zawstydzona . 
-Wiesz to ta Claudia jest jedyną  dziewczyną która by mnie chciała - uśmiechnął się . 
-A miliony fanek? - zapytałam  .
-Ale fanki się nie liczą - odparł
Nagle jego telefon zaczął dzwonić . 
-Tak słucham?? ......... Okej , za godzinę tak? ......... Dobra już lecę - rozłączył się . 
-Muszę jechać , przepraszam - pocałował mnie. 
-Spoko pa - pokiwałam mu . 
Postanowiłam iść do dziewczyn. 
-Co robicie?? -zapytałam 
-Oglądamy film, a co?? - zapytała Lottie. 
-A nic dołączę się okej? 
-Spoko - odparła Nat. 
Usiadłam koło dziewczyn na kanapie i zaczęłam oglądać film. Po jakiś dwóch godzinach  dziewczyny razem z Nat poszły do swojego domu a ja zostałam. 
Poczułam jak mój telefon wydaję z siebie dziwne dźwięki co oznaczało że dostałam sms-a. 
Lou : Hej kochana , mogę do ciebie wpaść dzisiaj o 20 razem z chłopakami??
Ja: Jasne że tak  

Lou: To do zobaczenia <33333 
Ja : Pa ;* 
Odłożyłam telefon na półkę i poszłam do sklepu kupić alkohol oraz coś do jedzenia. 





piątek, 22 czerwca 2012

Ważne !

Słuchajcie!! Jeżeli chcecie rozdziały mogą pojawiać się codziennie ale tylko jeśli do każdego rozdziału będzie więcej niż 3 komentarze . :)  Rozdział 6 niżej :d

Rozdział 6.

-Czemu zostawiliśmy dziewczyny same? - zapytałam 
-To one nie szył za nami? - zdziwił się Lou 
-Nie nie szył, zostały na dole. - powiedziałam 
-Hmm wiesz nie chce mi się teraz ich wołać ani iść po nie- rzekł 
-Ok , to co robimy? 
-Wiesz ja jestem już trochę śpiący ale możemy pogadać czy coś - powiedział 
-To jak chcesz prześpij się w moim łóżku a ja pójdę na dół nie będę cię męczyła.
-Nie wolę żebyś została tu ze mną - odparł z uśmiechem 
-Ale nie powinnam - wstałam z łóżka 
-Proszę zostań - nalegał 
-No dobra ale śpię na fotelu - powiedziałam i poszłam usiąść na fotel . 
-Nie to ja śpię na fotelu a ty w łóżku. - rzekł Mrs. Carrots 
-Nie ma takiej mowy jesteś moim gościem i nie pozwalam ci spać na fotelu. 
-Ale ja nie jestem takim dupkiem żebym spał sam w wielkim łóżku jednocześnie pozwalając ci spać na fotelu. 
-Mi nic się nie stanie jeśli prześpię się na fotelu nie na łóżku- odparłam. 
-Ja śpię na fotelu a ty na łóżku i koniec kropka. - powiedział Tommo 
-Tomlinson zaraz skopię ci dupę jeśli się nie uspokoisz! -krzyknęłam 
-Możesz skopać ale ja i tak nie odpuszczę i w końcu będziesz spała na łóżku . 
-Nie nie będę dobranoc.- powiedziałam kładąc głowę na oparciu fotela 
Po chwili poczułam jak Lou bierze mnie na ręce. 
-Idioto! Puść mnie w tej chwili! - krzyczałam 
-Nie , dopóki nie będziesz spała w łóżku. 
-Puść albo się obrażę- powiedziałam 
-No dobra- odparł smutno i postawił mnie na ziemię.
-Nie smutaj - pocałowałam go w policzek i wróciłam na fotel. 
-To ja w takim razie śpię pod drzwiami - rzekł nadal smutny 
-Ej nie wygłupiaj się 
-Śpij w łóżku proszę - błagał 
-Ale ty też masz spać w łóżku, bo głupio będę się czuła jak ty będziesz spał pod drzwiami lub na fotelu. 
-Jeaah!! - krzyknął Boo Bear 
-Idiota. Choć spać - powiedziałam kładąc się na łóżku . 
-Dobra - odparł i szybko położył się koło mnie. 
Przytuliłam się do Lou co  bardzo mu się spodobało.
-Chyba się nie obrazisz? - spytałam niepewnie. 
-Oczywiście że nie , możesz się do mnie przytulać kiedy tylko chcesz- powiedział całując mnie w nos. 
-Jak stare dobre małżeństwo zaśmiałam się i wtuliłam w jego klatę .
-Dobranoc marcheweczko - powiedział swoim słodkim głosem 
-Dobranoc uśmiechnęłam się i przykryłam nas kołdrą . 
*RANO*
Otworzyłam oczy i ujrzałam leżącego koło mnie Lou. 
-Już nie śpisz?- zapytałam przecierając oczy. 
-Już? Jest godzina 12 jak dla mnie to późno 
-To mogłeś iść do domu , a nie tracisz czas - uśmiechnęłam się . 
-Nie traciłem czasu. Ciekawie jest się tak wpatrywać w ciebie kiedy śpisz. 
-Pewnie wyglądam okropnie - powiedziałam i poszłam do łazienki się ogarnąć. 
Po 20 minutach wróciłam umyta i ubrana do pokoju. 
-Wygodne masz to łóżko wiesz? - zapytał Lou 
-Wieem, wieem bo w końcu moje -zaśmiałam się.
Lou przyciągnął mnie do siebie i pocałował. 
-A to co? - zapytałam gdy już się ode mnie odkleił. 
-Buzi na dzień dobry - odpowiedział . 
-Idiota- odparłam i pocałowałam go w polik. 
-Twój - powiedział a ja zaczęłam się śmiać. 
-Masz poczucie humoru Lou 
-Ja po prostu stwierdzam fakty - powiedział 
-Chciałabym - uśmiechnęłam się i zeszłam na dół. 
Na kanapie ujrzałam śpiące Lott , Fizzy oraz Natt. Udałam się do kuchni gdzie usmażyłam naleśniki. Nagle poczułam na swoich plecach dotyk Lou. Odwróciłam się i uśmiechnęłam do niego. 
-O co ci chodziło z tym chciałabym? - zapytał 
-No że jesteś mój , a zresztą nie ważne - powiedziałam wyciągając talerze z szafki. Nakryłam do stołu i zaczęliśmy zajadać się naleśnikami. 
-Budzimy dziewczyny? -zapytał poruszając śmiesznie brwiami. 
-Możemy ale mam lepszy pomysł - powiedziałam wydostając się z objęć Lou. Podeszłam do lodówki , wyciągnęłam z niej bitą śmietanę i pobiegłam do salony gdzie spały dziewczyny. 
-Co to? - marudziła ledwo przytomna Nat. 
-Pobudka! 
-Jezu  ty już nie masz co robić ? - zapytała wkurzona. 
-Nie- uśmiechnęłam się cwaniacko i podbiegłam do Louisa który psikał śmietaną Lott i Fizz. 
-Dobra koniec bo coś widzę niektóre osoby nie mają dziś zbytnio humoru. - powiedziałam biorąc butelkę z rąk bruneta. 
-Ej nie bierz - tupnął nogą jak małe dziecko. 
-Spokojnie kupie ci kredki - zaśmiałam się 
-Wolę buzi - powiedział z cwaniacką miną. 
-Haha , ty to masz marzenia - powiedziałam i poszłam do kuchni. 
Po chwili przybiegł Lou.
-Dawaj tą śmietanę albo chcę  buzi ! - krzyknął 

-Ani tego, ani tego nie dostaniesz -powiedziałam chowając śmietanę do lodówki. 
-No weź no proszę - błagał 
-Nic z tego 
-Proszę - uklęknął przede mną .
-Policzek - powiedziałam . 
-Nie! No proszę - złapał mnie za rękę.
-Jeszcze ktoś wejdzie do kuchni i pomyśli że mi się oświadczasz! 

-Jeśli chcesz tego uniknąć to zgódź się- rzekł z uśmiechem 
-No dobra 
-Ale nie tutaj - dodałam a po chwili do kuchni weszły dziewczyny. 
-Ratujecie mi życie! - krzyknęłam. 






*************************************************
Rozdział 7 = 3 komentarze <3 

No proszę oglądalność jest duża ale nikt nie komentuje no .. ;< 







środa, 13 czerwca 2012

Rozdział 5

                                  ***********************


Proszę aby te 8 osób które czyta 

te opowiadanie chociaż raz 

skomentowało :) 



                            *********************************


Nagle telefon Fizz zaczol dzwonica, a na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Lou.

Zrobiłam się cała czerwona a Fizzy odebrała .
- No hej .... Bo? ...... Jutro? ...... Nie, czekałyśmy, a ty nie raczyłeś przyjść .... Na razie - Fizz sie rozłączyła
- i jak ? - zapytałam .
- powiedzial, że miał ważną sprawę do załatwienia i dlatego nie przyszedł. No i pytał się czy jutro może wpaść.
- aha - odpowiedziałam . - idziemy na lody ?- zapytałam .
- ja nie dziekuje. - odparla Lott.
- jest 22 a ty chcesz lody jesc? -zapytala Fizz
- a czemu nie ? - uśmiechnęłam się .
- debil - stwierdzila Fizz
- oj tam oj tam zapraszam was do mnie na noc , co wy na to ? - zapytałam.
-Taaak! - krzyknęły
- to chodźmy - powiedziałam i poszłyśmy w stronę mojego domu .
- to co robimy laski - spytałam gdy już znalazłyśmy się w domu.
- dobrze się bawimy ! - pobiegłam do lodówki i wyciągnęłam bitą śmietanę , z powrotem wbiegłam do pokoju - młahahaha . kto pierwszy ? - krzyknęłam .
- oo nie! Bierz Lott nie mnie- krzyknęła Fizz
- dobra Lottie szykuj się ! - krzyknęłam i pobiegłam w stronę Lottie , ale jednak zmieniłam plany i zaczęłam psikać Fizyy.
Po paru sekundach oby dwie były całe w śmietanie.
- dobra możemy iść coś oglądać - zaśmiałam się.
- oo nie najpierw to my sie musimy zrewanżować - rzekła Lott i razem z Fizzy zaczęły mnie przytulać, a w efekcie czego ja byłam cała w bitej śmietanie.
- nie żyjecie ! - krzyknęłam i zaczęłam je gonić .
Po paru minutach wszystkie tarzałysmy się ze śmiechu na podłodze, ktoś zadzwonił do drzwi . - kto idzie otworzyć ? ja nie ! - krzyknęłam i popatrzyłam na dziewczyny .
- Chyba cię pogięło na pewno nie my to twój dom. - powiedziała Fizz
- No dobra , dobra- poszłam otworzyć.
W drzwiach ujrzałam Lou . -eeeeee- nie wiedziałam co mówić , a na dodatek wyglądałam okropnie .
- heeeej! - krzyknął .
- no hej , wchodź - powiedziałam i się uśmiechnęłam .
- proszę to dla ciebie - powiedzial i podał mi paczkę z prezentem.
- Lou? Co ty tu robisz? - do drzwi podeszla Lottie
-przyszedłem do mojej żony - odpowiedział
- żony ?! - zdziwiłam się .
Wzięłam od niego prezent i pocałowałam go w policzek - no i dziękuje , ale nie musiałeś - powiedziałam .
- musiałem , musiałem - odparł z uśmiechem, a Lottie stała patrząc się na nas z miną 'wtf' .
- właśnie , że nie . chodźmy do środka . - powiedziałam i zamknęłam drzwi wpuszczając Lou .
- Louis?! - zdziwila sie Fizz na widok Lou
- no ja, co taka zdziwiona - spytał
- co ty tu robisz? Skąd? Ale no ?
- nie zadawaj głupich pytań - uśmiechnął się do niej i poklepał ją po ramieniu .
- nie głupie! Skąd się znacie? - zapytała
- bo ją ubrudziłem ii jakoś tak wyszło - odpowiedział .
- eee aha no i wszystko wiemy wiesz. Może tak wiecęj?
- noo i potem zaczął lać deszcz ii poszliśmy do Claudii domu , tu się lepiej poznaliśmy - odpowiadał na każde pytania .
- a czemu tu teraz jestes. - wypytywala Fizz
- przyszedłem do żony dobra nie zadawaj więcej pytań bo czuję się jak na przesłuchaniu - powiedział .
- dobra tyle mi chyba wystarczy - usmiechnela sie Fiz
- oj siostra , siostra - powiedział.
- ale mi nie! Czemu zona? - zapytala Lottie
- może wejdziemy do środka a nie będziemy na korytarzu stać ? - zapytałam .
- Lottie walnę cię zaraz !- zaśmiał się Lou .
- no a wtedy dostaniesz opieprz od mamy - usmiechnela sie slodko - a teraz odpowiadaj - dodala
- nic nie powiem - droczył się z nimi Lou
- dobra ja idę się przebrać , a wy sobie gadajcie - powiedziałam i poszłam do góry .
-No Louis prosze - blagala Lott
-ciekawość to pierwszy stopień do piekła siostra - dalej Lou się droczył i nic nie chciał powiedzieć .
po chwili zeszłam na ubrana w leginsy , białą tunikę w paski ii kapciach . - a wy dalej stoicie ? -zapytałam .
- dobra skoro ty nie powiesz to zrobi to Claudia - rzekla Fiz
- ohoh ale co ja ?- zapytałam .
- tak stoimy i bedziemy stac dopuki sie nie dowiemy czemu jestes jego zona
- no bo miałam koszulkę z napisem MRS. TOMLINSON cała historia a teraz idziemy do pokoju - powiedziałam .
- tylko tyle? - zapytaly zdziwione
- tak , tylko tyle - odpowiedziałam .
- dobra idziemy na gore - powiedzial Lou i poszlismy do mojego pokoju
- czemu zostawiliśmy dziewczyny same ? - zapytałam .
- To one nie szly za nami? - zapytał

czwartek, 7 czerwca 2012

Rozdział 4

Włączyłaś horror i siadłaś obok Lou . 
- nie przytulę się zobaczysz - rzekłam z uśmiechem .
-ehe wymiekniesz za godzinke albo nawet nie.- powiedział szeroko sie usmiechajac.
-Zakład ? - spytałam .
-Co z tego bede mial - zapytał
-Buzi chcę jak wygram bo dziś mam urodziny a ty co chcesz jak ty wygrasz ? - uśmiechnęłam się .
-Wszystkiego najlepszego kochanie- krzyknął Lou rzucajac sie na mnie
- Co ty wyprawiasz wariacie ? - spytałam śmiejąc się .
- Składam ci zyczenia nie widac- zapytał gilgoczac ciebie
- A ja chce takie nie zwykle buzi tylko no wiesz takie namietne kotku-dodał po chwili słodko się uśmiechając.
-Dobrze ,ale i tak nie wygrasz , zapomnij - powiedziałam
- A wiesz wolałabym buzi od ciebie a nie takie składanie życzeń - mówiłam przez śmiech .
-No wiesz buzi będzie zaraz najpierw życzenia nie? - powiedział a po chwili lekko musnął twoje usta.
Zamknęłam oczy i pomyślałam życzenie .
-Namiętny teraz chcę - uśmiechnęłam się cwaniacko .
Po chwili wasze jezyki tanczyly dziki taniec.
Odepchnęłam go lekko . 
-Dość kochanie - uśmiechnęłam się i zaczęłam oglądać .
- no dobra- powiedział siadając spokojnie na łóżku i zaczynając ogladac film.
Co chwile miałam ochotę przytulić się do Lou ale wtedy bym przegrała.
W końcu ze strachu podskoczyłam i przytuliłam się mocno do niego.
-Ha! Wygrałem! - krzyknął zadowolony
-O nie - odparła .
-Mówiłem że nie wytrzymasz - mówił dumny
-A ja nie dam ci buzi - wystawiłaś mu język .
- Oj to pożałujesz!!!- krzyknął
- A jak ? - uśmiechnęłam się .
Lou nie odpowiedzial tylko zaczął cie gilgotać.
-Nie nie nie ! Dobra dostaniesz tego buziaka , ale przestań ! stop!! - darłam się na cały pokój.
-Jezu możecie troche ciszej- do pokoju wleciała Nat.
-Przecież nic nie robimy. - uśmiechnęłam się do przyjaciółki .
-No nie tylko drzecie sie tak że w całym Londynie was słychać. -rzekła
-To wina Lou ! - krzyknęłam i pokazałam palcem na Lou .
- Dobra nie ważne kogo wina ale macie sie zamknąć zrozumiano??
- No idź już idź- powiedziałam i wygoniłam ją z pokoju .
- Dobra drzyjcie sie ile wlezie ja ide na impreze - powiedziała i wyszla.
- cały dom dla nas - powiedziałam śmiejąc się do Lou .
- Mm brzmi kuszaco - powiedział cwaniacko się uśmiechając -
-A teraz chce buziaka - dodał.
-A co masz na myśli mówiąc kusząco ? -usiadłam mu na kolanach i pocałowałam namiętnie w usta. 
-To powinno wystarczyć - powiedziałam uśmiechając się.
-Ale nie wystarczylo - rzekł zawiedziony
-To co ty jeszcze chcesz ? - spytałam zdziwiona .
Lou nie odpowiedział. Przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować.
Oddawałaś pocałunki,ale po chwili się od niego oderwałaś .
-Nie przesadzamy ? - spytałam zdziwiona.
-Ale w jakim sensie? - zapytał patrząc mi w oczy.
- Znamy się tylko jeden dzień nie cały a już się całujemy i wogóle - powiedziałam .
- Wiesz jeden dzien a ja czuję sie jakbym znał cię wiecznosc. -powiedzial Lou
Nagle telefon Lou zaczal dzwonić.
-Odbierz - uśmiechnęłam się .
- Halo? .....teraz?? ..... A jutro nie można.... Dobra to pa ..
-Coś się stało? -zapytałam
-Chłopcy dzwonili - powiedział .
-Pewnie musisz iść tak ? - spytałam smutna .
-Taa- odparł niechętnie .
-Ehh to trudno , resztę dnia spędzę sama - powiedziałam i spuściłam głowę .
- To paa do zobaczenia - powiedziałam uśmiechając się.
- yhym pa . - powiedziałam smutna i odprowadziłam go do drzwi .
- Daj mi Claudia swoj numer telefonu - powiedzial Lou
Podałam mu swój numer telefonu
-Proszę - powiedziałam .
- Pa żonko - dał mi calusa w policzek.
- Pa mężu - udałam że się uśmiecham a Lou wyszedł .
Poszłam do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia.
Zrobiłam sobie płatki na mleku i usiadłam na kanapie oglądając jakiś film .
Reszte dnia przesiedziałam przed TV ogladajac jakies badziewne filmy.
W końcu był wieczór a ja nie miałam co robić więc poszłam sobie do parku .
Na jednej z ławek ujrzałam siedzącą Lotti i Fizzy. Podeszłam do nich .
-Co wy tu robicie ? - uśmiechnęłam się i usiadłam obok nich .
- a nudzimy sie. Lou miał dzisiaj do nas przyjść ale jakoś go nie ma.- odparła smutno Fizzy
- poszedł do chłopaków , nie smućcie się - usiadłam obok nich i objęłam je ramieniem .
- a skad to wiesz? - zapytała Lott
- a no bo ten wiecie - uśmiechnęłam się . - opowiem wam kiedy indziej - dodałam .
- dobra - odparła Lott - a ty co tu robisz ?
- chodzę , bo twój brat musiał jechać a Nat poszła na imprezę , a ja się tak włóczę w dzień moich urodzin sama - odparłam .
- urodzin?? WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!! - krzyczały dziewczyny.
- haha dziękuje - przytuliłam każdą po kolei .
-ale czekaj czekaj nasz brat musiał pójść? Ei Claudie o co tu chodzi?? - pytala Fizz
- chłopaki dzwonili do niego haha o nic - uśmiechnęłam się.
- Claudie gadaj! Bo jak nie to przestane cię kochać!- krzyknęłea Lottie
- oo jezu haha . no dobra . noo szłam ii wasz brat na mnie wywalił jedzenie . ii jakoś tak się poznaliście i wogóle . Potem poszliśmy do mnie buzi , budzi tralalala ii chłopcy zadzwonili - odparłam . - co robimy? - szybko dodałam.
Nagle telefon Fizz zaczol dzwonica, a na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Lou.
Zrobiłam się cała czerwona a Fizzy odebrała .


***************************************************
8 osób czyta te opowiadanie ale nie komentuje .. ;<
Proszę chociaż raz dodajcie jakiś komentarz .. to dla mnie bardzo ważne .. ;)

wtorek, 5 czerwca 2012

Rozdział 3


-Fizz albo Lott chodźcie bo ja sama 5 nie uniosę.. - powiedziała podchodząc do drzwi..
dziewczyny podeszły do drzwi i pomogły Nat . - pizzunia ! - krzyknęłam .
dziewczyny podeszły do drzwi i pomogły Nat . - pizzunia ! - krzyknęłam .
Po 30 minutach wszystkie pizze zostały przez nas pochłonięte. Zdecydowaliśmy z dziewczynami włączyć jakieś romansidło
- w kogo mogę ryczeć ? - spytałam
-WE MNIE! - krzyknęła Lott.
-Oczywiście kotku - odparłam
wszystkie zaczęłyśmy się śmiać i włączyłyśmy film
znudziło mi się to od razu .
wzięłam poduszkę i zaczęłam bić dziewczyny .
-Ei no deklu my tu próbujemy oglądać tak? - rzekła Nat odrywając wzrok od TV
- trudno - odpowiedziałam .
- twittcam ? - powiedziałam i się uśmiechnęłam .
-Hmm spoko- powiedziała Fizz.
- to ja idę po laptopa - uśmiechnęłam się i pobiegłam do góry po laptopa . Po 2 minutach siedziałyśmy już na kanapie .
-Heeeej wszystkim - powiedziałyśmy gdy tylko zaczął się nasz twitcam i mieliśmy już 10 vieviers
co minute przybywało coraz więcej . - no no widzę , że jest nas sporo , hej wszystkim - powiedziałam i czytałam po kolei wszystkie pytania a dziewczyny odpowiadały .
Po jakieś godzinie znudziło nam się to i postanowiłyśmy włączyć jakieś romansidło.
wyłączyłam laptopa i położyłam na stole . - to co oglądamy ? - zapytałam .
- Może `To właśnie miłość?- zapytała Nat.
- hahahahaha okej okej do kogo mogę się przytulić ? - zapytałam .
-Do mnie kochanie! -krzyknęła Lott.
- moooooja - przytuliłaś się do Lotty i zaczęłaś się śmiać .
Po obejrzeniu filmu postanowiłyśmy z dziewczynami trochę poplotkować i bliżej się poznać.
- kto zaczyna ? - zapytałam i popatrzyłam na Lottie .
-Nathalie - odparła Lott.
-No dobra niech wam będzie to tak..
- no dawaj bejbe - uśmiechnęłam się.
- A co dokładniej chcecie wiedzieć hmm?? -spytałam
- kto ci się podoba - spytałam z cwaniacką miną.
-Nathan Sykes , Cody Simpson i hmm to chyba na tyle - uśmiechnęła się Nat.
- okej to teraz ja chcę wyzwanie ! - krzyknęłam .
-Krzyknij że nienawidzisz One Direction- rzekła śmiejąc się Nat.
- pojebało cię kobieto ? - zapytałam zdziwiona .
-Nieee chciałaś wyzwanie to masz tak? - odparła
- nie , nie , nie ! nie powiem tego - udałam oburzoną .
-To powiedz że kochasz TW -rzekła przyjaciółka
- jezu gorszego zadania to nie może być ? - zapytałam .
-To jak wybierasz pytanie?-zapytała
- tak , tak , tak - powiedziałam .
-Lott albo Fizz zadajcie jej jakieś bo jak ja zadam to znowu jej coś nie będzie pasować ..
-Okeeej - odparła a po chwili namysłu zaytała.
- mam się bać ? - zapytałam .
-Nie nie masz czego. - uśmiechnęła się .
-Miałaś chłopaka? Jeśli tak jak miał na imię? -zapytała
- Miałam , George . - powiedziałam . - kto teraz ? - uśmiechnęłam się .
-Ja- odparła Fizz.
- wyzwanie czy prawda? - zapytałam .
-prawda
- kto ci się podoba ? haha każdemu to zadam - powiedziałam .
-Tom nie znacie. A jeśli chodzi o jakieś sławne osoby to hmm Justin Bieber? - rzekła
- ugh okej . a teraz kto ? - uśmiechnęłam się .
-Znudziło mi się już to kończymy? - zapytała Fizz.
- mi też , kończymy . - powiedziałam .
Dochodziła godzina 00:00 więc jeszcze trochę ze sobą pogadałyśmy a później kazda zasnęła na kanapie.
3 dni później . . .
Przed wczoraj byłam na koncercie 1D. Było świetnie.Dziś postanowiłyśmy spotkać się z dziewczynami .Nagle usłyszałam że ktoś wskakuje na moje łóżko i zaczyna coś do mnie krzyczeć.
-Czego? - zapytałam
-Jak to czego dziś są twoje urodziny!
- o kurwa zapomniałam - uśmiechnęłam się i przytuliłaś osobę która się darła . -kogo ja wogóle przytulam ? - zaśmiałam się .
-Ha! Wiesz śmieszna jesteś deklu! - no tak była to Nat.
- tak , tak też cię kocham - powiedziałam . - a gdzie śniadanie dla solenizantki ? - zapytałam w żarcie .
-dobra dobra już idę zrobić ..- powiedziała
- żartowałam , chodź tu ! - powiedziałam z uśmiechem i ją przytuliłam .
-Alee zamiast śniadania mam dla cb coś lepszego - odparła
- wiesz , że nie musiałaś prawda ? - spytałam .
-Otwórz - powiedziała przyjaciółka podając mi paczkę z prezentem .
W paczce znalazłam < http://www.polyvore.com/prezent/set?id=50111144 >
popłakałam się ze szczęścia
- kocham cię - powiedziałam .
-Też cię koocham kotku - odparła i dała mi całusa w policzek
- to już wiem w czym dziś będę chodziła -
-haha sukienka czy bluzka?? - zapytała
- bluzka - uśmiechnęłam sę .
- To już spadaj się ubrać a ja zrobię śniadanie! - rzekła przyjaciółka
- okej okej ! . - wzięłam bluzkę od Nat i po drodze czerwone rurki i poszłam się ubrać do łazienki .
Po dziesięciu minutach wyszłam ubrana z łazienki.
-No no jaka laska- powiedziała Nat gdy weszłam do kuchni.
- dziękuje - uśmiechnęłam się . - co tak ładnie pachnie ? - zapytałam .
-naleśniki z bita śmietaną i owocami,specjalnie dla ciebie zrobiłam - rzekła
- mniam - powiedziałam i się uśmiechnęłam .
usiadłam przy stole i zaczęłam się zajadać .
Po zjedzeniu posiłku Nat oznajmiła mi że wieczorem zabiera mnie na imprezę.
- okej okej - uśmiechnęłam się . - idę się przejść do parku idziesz ? - zapytałam.
-Nie zostanę tu - odparła z uśmiechem
- okej - uśmiechnęłam się i wyszłam z domu .
Przechadzałam się po parku uśmiechając się jak głupia , stała jakaś grupka ludzi a w środku tańczyła jakaś dziewczyna która tańczyła . przyłączyłam się do grupki ludzi i zaczęłam klaskać . Dziewczyna miała na prawdę wielki talent. Chwilę jeszcze podziwiałam jak tańczy aż postanowiłam pójść dalej. Postanowiłam iść na lody . podeszłam do budki z lodami i kupiłam loda . Idąc z powrotem przez park zapatrzyłam się znów na to jak pięknie tańczy ta dziewczyna i przez przypadek wpadłam na kogoś. Przez to ubrudziła mi się cała bluzka od loda.
-Jak chodzisz palancie?! -krzyczałam wkurzona.
- przepraszam , zapatrzyłem się - mówił chłopak .
- to patrz przed siebie idioto! - krzyczałam na niego .
-Przepraszam na prawdę nie chciałem, zapatrzyłem się . - tłumaczył się chłopak
- taa jasne ubrudziłeś moją ulubioną bluzkę i jeszcze w dzień moich urodzin idioto ! - wycierałaś cały czas bluzkę i nie patrzyłaś na chłopaka .
-Ooo sexi ta bluzeczka - powiedział śmiejąc się
- yyyyy dzięki - powiedziałam .
-Jak masz na imię Mrs.Tomlinson? - zapytał
- Claudia - odpowiedziałam .
- a ty ? - spytałam .
-Louis twój mąż - rzekł śmiejąc się
-ORZESZ KURWA JPRDL - Przeklnęłam po Polsku patrząc na chłopaka.
zaczął się śmiać .
- nie śmiej się - uśmiechnęłam się szturchnęłam go w ramię .
-Przepraszam jeszcze raz za tą bluzkę - powiedział Lou
- to ja przepraszam , że tak się wydarłam - powiedziałam z uśmiechem i popatrzyłam na twarz chłopaka .
-Nie szkodzi, może tak dasz się zaprosić na kawę w ramach przeprosin? - zapytał uśmiechając się.
- z przyjemnością - uśmiechnęłam się .
-To może tak za godzinkę w tamtej kawiarni? - zapytał wskazując palcem na kawiarnie.
- jasne to do zobaczenia - uśmiechnęłam się i poszłam do domu .
Wbiegłaś do domu jak jakaś pojebana. Przebrałaś się w bluzkę w paski, czerwone spodnie. Zbiegłaś na dół i zaczęłaś tańczyć swój taniec szczęścia.
- a tobie co ?- spytała Nat .
-Louis!! Louis!! -krzyczałam
zaczęła się śmiać . - nie chcę znać szczegółów ! - odpowiedziała i dalej się śmiała .
- czy chcesz czy nie ale i tak ci powiem później - odpowiedziałam .
-JESZCZE 30 , 30, 30 MINUT, MINUT
- to chodź oglądniemy coś - powiedziała Nat i poszłyśmy przed telewizor .
-Ja ja ja nie mogę
- co nie możesz ? - spytała Nat .
-NO LOUIS ON 20 MINUT
- dobra ja idę - krzyknęłam i wyszłam z domu . szłam spacerkiem do umówionego miejsca .
Po piętnastu minutach byłam na miejscu. Przy jednym ze stolików siedział już Louis. Podeszłam do niego i usiadłam obok niego .
- hej - przywitałam się .
-Cześć- słodko się uśmiechnął.
Podszedł do nas kelner.
- Co państwo zamawiają?? - zapytał
- Ja poproszę sok pomarańczowy.
- Macie marchewki? - zapytał Louis.
- mamy - odpowiedział kelner z uśmiechem .
- Ooo to ja poproszę marcheweczki- odparł
- ja sok pomarańczowy - uśmiechnęłam się a kelner odszedł z zamówieniem .
- Co takie ładne dziewczyny robią w Londynie? - zapytał Lou
- o kim mówisz ? o tej dziewczynie - pokazałaś na dziewczynę która weszła do restauracji .
-Nie o tobie żono moja - odparł
Kelner przyniósł wam sok i marchewki. Podziękowałam. - przesłyszałam się ? - spytałam .
- Nie nie przesłyszałaś się ślicznotko - rzekł
zarumieniłam się - dziękuje przystojniaczku - uśmiechnęłam się .
Lou zaczął jeść marchewki.
- Ooo FUUU ale ohydne te marchewki
- nie narzekaj - uśmiechnęłam się i wzięłam mu marchewkę . zaczęłamm ją jeść i od razu wyplułam . - a jednak .
- Tego się jeść nie da .. - narzekał Lou
- no chodź pójdziemy do sklepu jeśli masz czas - uśmiechnęłam się .
-Okej! - krzyknął
Zaczęłam się śmiać ii wyszliśmy z reastauracji . Po pięciu minutach znaleźliśmy się już w sklepie
- marchewki ! - krzyknęłam .
Louis kupił 4 kg marchewek.
-Gdzie idziemy??
- do parku ? - spytałam .
- spoko - odparł chłopak i poszliście do parku.
- dasz mi marchewkę ? - spytałam z uśmiechem .
-Hmmm nie- odparł
-Swojej żonie nie dasz? - zaśmiałam się
-No dobrze masz - powiedział i podał mi marchewkę
- no dziękuję - pocałowałaś go w policzek i zaczęłaś jeść marchewkę .
-Oo i takie marchewki to ja kocham - rzekł
- smacznego - odpowiedziałam i siadłam na ławce .
Przez godzinkę siedzieliśmy w parku jedząc marchewki i rozmawiając. Zaczął padać deszcz . - świetnie - powiedziałam i popatrzyłam do góry .
-Choć tu nie daleko mieszka moja mama z siostrami możemy na razie tam iść.
- mieszkam obok was , pójdę do siebie - powiedziałam .
- No nie choć ze mną - prosił
- będziesz tak prosił dopóki się nie zgodzę ? - spytałaś .
-Taaak- odparł stanowczo
- no dobrze - powiedziałam
-To może ty pójdziesz ze mną do mojego domu?- zaproponowałam
- nie . idziemy do mnie ! - uśmiechnął się i pociągnął mnie za rękę .
- uparciuch - powiedziałam .
Po pięciu minutach znaleźliśmy się pod domem Lou.
- a może jednak ty pójdziesz do mnie ? - pytałam .
-A co boisz się? - zapytał z uśmiechem
- ciebie ? - zpaytałam .
-Nie mojej mamy- odparł
- trochę . no chodź do mnie , proszę - nalegałam .
-No dobrze, dobrze dla żony wszystko - rzekł
- dziękuje - uśmiechnęłam się i pociągnęłam go za rękę do swojego domu . po chwili byliśmy już w środku . - jestem - powiedziałam do Nat .
-No w końcu, gdzie ty byłaś de... O fuck .. -zaniemówiła
- to Lou . - pokazałaś na Lou . - a to moja przyjaciółka Nat - pokazałam na Nat .
-Hej Nat - odparł Lou i podał jej rękę.
-Cze.. cześć- powiedziała i uścisnęła rękę chłopaka
- haha oj Nat , dalej nie lubisz One Direction ? - spytałam .
-Nie to są przecież pedały -wypaliła
-Sory -dodała
- Nat ! idiotko ! - powiedziałaś ze złością .
-Nie no spoko nic się nie stało - zaśmiał się Lou
popatrzyłaś z miną zabójcą na Nat . - idziemy do góry ? - spytałam Lou .
-jasne- odparł brunet.
poszliście do góry .
- co robimy? - spytałam .
-Tylko mi tam grzecznie - krzyknęła z dołu Nat.
- będziemy grzeczni - odkrzyknęłam .
-A co byś chciała robić? - zapytał z uśmiechem Louis
- o ty zboku ! - uśmiechnęłam się i siadłam na łóżku .
- Czy ja coś mówię? - zapytał siadając koło cb chłopak i jednocześnie się śmiejąc.
- nie nic , ale już dobrze wiem co miałeś na myśli - uśmiechnęłam się i uszczypnęłam Lou .
-Ałć, o nie dostaniesz za to! - krzyknął Lou rzucając się na cb i gilgocząc.
- haha Lou nie nie ! Lou ko..ko..koniec! dość - krzyczałaś .
-Też cię kocham i nie przestanę -powiedział Lou
- ty mnie kochasz ? - spytałam .
-A od kiedy żony się nie kocha ?? -zapytał zdziwiony .
- nie rób sobie ze mnie żartów idioto - uśmiechnęłam się i go odepchnęłam lekko .
-A co chcesz żebym cię kochał- zapytał śmiesznie poruszając brwiami .
- są dwie opcje kochanie głuptasie - powiedziałam .
-Jakie dwie opcje?
- a no wiesz nie ważne - uśmiechnęłam się i go zepchałam .
-Mów albo do jutra nie przeżyjesz- mówił w żartach Lou
- nie powiem . - zeskoczyłam z łóżka i zaczęłam uciekać .
-Tak się chcesz bawić - Lou zaczął cię gonić po pokoju.
- i tak mnie nie złapiesz . - uciekałaś wszędzie gdzie się dało .
-No jakoś już cię złapałem - powiedział trzymając cię w tali.
odwróciłam się i niechcący pocałowałam go w usta . - przepraszam - powiedziałam.
-Nic się nie stało żona może całować męża tak? - odparł zadowolony
- no może , może, ale my nie jesteśmy małżeństwem kochanie - odpowiedziałam z uśmiechem .
-No jak nie wzięłaś ze mną rozwód? -spytał załamany
- żartowniś - pogłaskałaś go po policzku .
-Czyli jednak nie? - zapytał skacząc ze szczęścia
- nie - zaczęłam się śmiać .
- a dostanę buzi ? - spytałąm z uśmiechem .
-Oczywiście że tak- odparł i podszedł do cb .
Przybliżył swoją twarz do twojej już miał cię pocałować lecz...
-W policzek deklu- powiedziałam
- a nie mogę w usta ? - spytał smutny .
-Niee - zaśmiałam się
- proszę - pocałował mnie w usta . - zgódź się - prosił .
-Dobra kochanie dawaj - zaśmiałam się.
pocałował cię namiętnie w usta . - ej to miał być mały buziaczek - odpowiedziałam .
-No przepraszam ale nie mogłem się powstrzymać- powiedział słodko się uśmiechając.
zawiesiłam ręce na jego szyi i się uśmiechnęłam .
-No to kotku co robimy? - zapytał
- kotku ? - spytałam z uśmiechem - a co kotek chce ? - spytałam ze śmiechem .
-Zjemy marchewki? - zapytał nagle Lou
- jasne - uśmiechnęłam się i zeszłam na du po marchewki . po chwili byłam już u góry . rzuciłam mu marchewkę - proszę - powiedziałam i siadłam obok niego .
-Dobre masz te marchewki - rzekł konsumując ją
Lepsze niż te ze sklepu -dodał
- bo moje - uśmiechnęłam się i chwyciłam za laptopa .
-Na co wchodzisz? - zapytał
- na twittera a co ? - spytałam .
- A nic tak się pytam- odparł
- Claudia Tomlinson ? Fajnie się nazywsz
zarumieniłam się - dzięki - odpowiedziałam .
-Oo dużo do mnie piszesz-powiedział widząc wszystkie tweety dotyczące jego.
- a ty mi nie raczyłeś odpisać - udawałam smutną i obrażoną .
-Spokojnie chyba spotkanie ze mną jest lepsze niż takie odpisanie na twitterze nie?? -zapytał
pokiwałam głową . - nudzi mi się . - powiedziałam .
obejrzymy moze jakiś film??-zaproponował Lou
- jasne ale jaki ? - spytałam .
-A jakie masz?? -zapytał
- same horrory i miłosne - odpowiedziałam .
-To ja wybieram horror - powiedział Lou chytrze się uśmiechając
- robisz to specjalnie żebym się przytulała tak ? -spytałam .
- Nieee o co w ogóle ci chodzi- udawał że nic nie wie
- jasne , jasne - powiedziałam . - krwawa Merry ? - zapytałam .
-Mi pasuje - odparł Lou siadając na łóżku.
włączyłaś horror i siadłaś obok Lou . - nie przytulę się zobaczysz - powiedziałam z uśmiechem .

___________

4 rozdział napisany :D 5 komentarzy i będzie dziś :D