Liczba wyświetleń bloga

piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział 6.

-Czemu zostawiliśmy dziewczyny same? - zapytałam 
-To one nie szył za nami? - zdziwił się Lou 
-Nie nie szył, zostały na dole. - powiedziałam 
-Hmm wiesz nie chce mi się teraz ich wołać ani iść po nie- rzekł 
-Ok , to co robimy? 
-Wiesz ja jestem już trochę śpiący ale możemy pogadać czy coś - powiedział 
-To jak chcesz prześpij się w moim łóżku a ja pójdę na dół nie będę cię męczyła.
-Nie wolę żebyś została tu ze mną - odparł z uśmiechem 
-Ale nie powinnam - wstałam z łóżka 
-Proszę zostań - nalegał 
-No dobra ale śpię na fotelu - powiedziałam i poszłam usiąść na fotel . 
-Nie to ja śpię na fotelu a ty w łóżku. - rzekł Mrs. Carrots 
-Nie ma takiej mowy jesteś moim gościem i nie pozwalam ci spać na fotelu. 
-Ale ja nie jestem takim dupkiem żebym spał sam w wielkim łóżku jednocześnie pozwalając ci spać na fotelu. 
-Mi nic się nie stanie jeśli prześpię się na fotelu nie na łóżku- odparłam. 
-Ja śpię na fotelu a ty na łóżku i koniec kropka. - powiedział Tommo 
-Tomlinson zaraz skopię ci dupę jeśli się nie uspokoisz! -krzyknęłam 
-Możesz skopać ale ja i tak nie odpuszczę i w końcu będziesz spała na łóżku . 
-Nie nie będę dobranoc.- powiedziałam kładąc głowę na oparciu fotela 
Po chwili poczułam jak Lou bierze mnie na ręce. 
-Idioto! Puść mnie w tej chwili! - krzyczałam 
-Nie , dopóki nie będziesz spała w łóżku. 
-Puść albo się obrażę- powiedziałam 
-No dobra- odparł smutno i postawił mnie na ziemię.
-Nie smutaj - pocałowałam go w policzek i wróciłam na fotel. 
-To ja w takim razie śpię pod drzwiami - rzekł nadal smutny 
-Ej nie wygłupiaj się 
-Śpij w łóżku proszę - błagał 
-Ale ty też masz spać w łóżku, bo głupio będę się czuła jak ty będziesz spał pod drzwiami lub na fotelu. 
-Jeaah!! - krzyknął Boo Bear 
-Idiota. Choć spać - powiedziałam kładąc się na łóżku . 
-Dobra - odparł i szybko położył się koło mnie. 
Przytuliłam się do Lou co  bardzo mu się spodobało.
-Chyba się nie obrazisz? - spytałam niepewnie. 
-Oczywiście że nie , możesz się do mnie przytulać kiedy tylko chcesz- powiedział całując mnie w nos. 
-Jak stare dobre małżeństwo zaśmiałam się i wtuliłam w jego klatę .
-Dobranoc marcheweczko - powiedział swoim słodkim głosem 
-Dobranoc uśmiechnęłam się i przykryłam nas kołdrą . 
*RANO*
Otworzyłam oczy i ujrzałam leżącego koło mnie Lou. 
-Już nie śpisz?- zapytałam przecierając oczy. 
-Już? Jest godzina 12 jak dla mnie to późno 
-To mogłeś iść do domu , a nie tracisz czas - uśmiechnęłam się . 
-Nie traciłem czasu. Ciekawie jest się tak wpatrywać w ciebie kiedy śpisz. 
-Pewnie wyglądam okropnie - powiedziałam i poszłam do łazienki się ogarnąć. 
Po 20 minutach wróciłam umyta i ubrana do pokoju. 
-Wygodne masz to łóżko wiesz? - zapytał Lou 
-Wieem, wieem bo w końcu moje -zaśmiałam się.
Lou przyciągnął mnie do siebie i pocałował. 
-A to co? - zapytałam gdy już się ode mnie odkleił. 
-Buzi na dzień dobry - odpowiedział . 
-Idiota- odparłam i pocałowałam go w polik. 
-Twój - powiedział a ja zaczęłam się śmiać. 
-Masz poczucie humoru Lou 
-Ja po prostu stwierdzam fakty - powiedział 
-Chciałabym - uśmiechnęłam się i zeszłam na dół. 
Na kanapie ujrzałam śpiące Lott , Fizzy oraz Natt. Udałam się do kuchni gdzie usmażyłam naleśniki. Nagle poczułam na swoich plecach dotyk Lou. Odwróciłam się i uśmiechnęłam do niego. 
-O co ci chodziło z tym chciałabym? - zapytał 
-No że jesteś mój , a zresztą nie ważne - powiedziałam wyciągając talerze z szafki. Nakryłam do stołu i zaczęliśmy zajadać się naleśnikami. 
-Budzimy dziewczyny? -zapytał poruszając śmiesznie brwiami. 
-Możemy ale mam lepszy pomysł - powiedziałam wydostając się z objęć Lou. Podeszłam do lodówki , wyciągnęłam z niej bitą śmietanę i pobiegłam do salony gdzie spały dziewczyny. 
-Co to? - marudziła ledwo przytomna Nat. 
-Pobudka! 
-Jezu  ty już nie masz co robić ? - zapytała wkurzona. 
-Nie- uśmiechnęłam się cwaniacko i podbiegłam do Louisa który psikał śmietaną Lott i Fizz. 
-Dobra koniec bo coś widzę niektóre osoby nie mają dziś zbytnio humoru. - powiedziałam biorąc butelkę z rąk bruneta. 
-Ej nie bierz - tupnął nogą jak małe dziecko. 
-Spokojnie kupie ci kredki - zaśmiałam się 
-Wolę buzi - powiedział z cwaniacką miną. 
-Haha , ty to masz marzenia - powiedziałam i poszłam do kuchni. 
Po chwili przybiegł Lou.
-Dawaj tą śmietanę albo chcę  buzi ! - krzyknął 

-Ani tego, ani tego nie dostaniesz -powiedziałam chowając śmietanę do lodówki. 
-No weź no proszę - błagał 
-Nic z tego 
-Proszę - uklęknął przede mną .
-Policzek - powiedziałam . 
-Nie! No proszę - złapał mnie za rękę.
-Jeszcze ktoś wejdzie do kuchni i pomyśli że mi się oświadczasz! 

-Jeśli chcesz tego uniknąć to zgódź się- rzekł z uśmiechem 
-No dobra 
-Ale nie tutaj - dodałam a po chwili do kuchni weszły dziewczyny. 
-Ratujecie mi życie! - krzyknęłam. 






*************************************************
Rozdział 7 = 3 komentarze <3 

No proszę oglądalność jest duża ale nikt nie komentuje no .. ;< 







1 komentarz: